Imprezy OstroBiec

05 Sty 2019;
01:00PM -
Bieg do Kaplicy
13 Sty 2019;
08:30AM - 05:00PM
2 Bieg WOŚP Policz się z cukrzycą
06 Paź 2019;
08:00AM - 12:00AM
2 Ostrowiecki Półmaraton Leśny

OstroBiec poleca

19 Sty 2019;
07:00AM - 09:00PM
3 Zimowy Maraton Świętokrzyski
03 Lut 2019;
07:00AM - 05:00PM
Tropem Wilczym Starachowice
17 Lut 2019;
11:00AM - 12:30PM
V Bieg Walentynkowy

Inne imprezy

26 Sty 2019;
07:20AM - 05:00PM
V Zimowy Maraton Bieszczadzki
16 Lut 2019;
09:00AM - 05:00PM
Zimowe Roztocze
24 Lut 2019;
08:00AM - 05:00PM
39 Półmaraton Wiązowski
A A A

wtm2OstroBiec miał swoją reprezentację  na Winter Ultra Trail Małopolska- cyklu biegów górskich organizowanych w Beskidzie Wyspowym przez fundację "4 alternatywy". Po raz pierwszy w kilkuletniej historii zawodów można było zmierzyć się z trasami  o długości 64km z prawie 4000m przewyższeń oraz 105 km z prawie 6000m przewyższeń! Te właśnie trasy wybraliśmy z Pawłem Wośkiem i punktualnie o 7 rano wystartowaliśmy z Bazy Lubogoszcz w Kasince Małej ku naszej wielkiej, zimowej ultra przygodzie!

 

Moja relacja z dystansu 64 km:

WTM- 64. To była to walka od początku do końca. 64 km zimą, w całej jej okazałości, z jej urodą i surowością. Start w Bazie Lubogoszcz, położonej w środku lasu, aby tam dotrzeć wykonałam rozgrzewkowe 3km pieszo pod górkę. Autem tylko terenowym można dojechać. Organizacja dobra, chociaż po zmroku niektóre tasiemki mało widoczne, mój gps do śledzenia na trasie nie działał. W drugim punkcie (31km) brakowało gorącego napoju. Herbata była podgrzewana w ognisku i akurat trafiliśmy na chłodną i niezagotowaną. Gdy woda zamarza w soft flask, łyk gorącego napoju bywa zbawienny. Za to zupa z dyni i batatów serwowana w pierwszym punkcie(21km) była godna kubków smakowych Magdy Gessler. Trzeci punkt w Rabce (46km) zatrzymał nas na dłużej, orientalna potrawka, kawa, herbata, przekąski, na powitanie muzyka i kolorowe reflektory. Po długich godzinach, spędzonych w górach, w lesie  wydawało się to być fatamorganą. Na szczęście nie było.wtm3

14:58:09- tyle zajęło mi pokonanie tej trasy (limit 19h) .Z nogami mokrymi już od pierwszych km pokonywałam mocne, techniczne podejścia po śliskich kamieniach ze znikomą przyczepnością. Zdarzały się zjazdy na lodzie i wchodzenie na czworakach. Myślałam, że trudniejszego podejścia niż na Szczebel (976m.n.p.m) nie będzie, myliłam się Rezerwat Luboń Wielki w zimowym wydaniu... będą mi się śnić po nocach oblodzone, wąskie, strome ścieżki wiodące w dół.

6h po zmroku z prószącym śniegiem w oczy, na szczęście w towarzystwie osób poznanych na trasie: Beaty, Janusza z Gliwic oraz Rafała z Krakowa. Biegi ultra sprawiają, że towarzystwo ludzi  bardziej doceniam. Doceniam też wtedy rzeczy zwykłe, które na co dzień są dostępne: smak ciepłej herbaty, schronienie przed wiatrem i śniegiem ,suche buty są jak nagroda. Pokonanie takiego ultra zawsze jest testem charakteru, pozwala dowiedzieć się czegoś o sobie i chociaż mówisz sobie "nigdy więcej" daje odwagę i pewną zuchwałość  w planowaniu kolejnych startów.

Do tej pory w skali najtrudniejszych biegów w moim rankingu na 1 miejscu był Rzeźnik, został zdetronizowany! Zimowa wersja Ultra Trail Małopolska 64km skalą trudności Rzeźnika zdecydowanie przewyższa! Na mecie medal śnieżynka, unikalna czapka finishera i WIELKA radość. Jak zawsze było warto!

Relacja Pawła z dystansu 105 km:

WTM 105 - najtrudniejszy bieg w jakim brałem udział w swojej ośmioletniej biegowej przygodzie!! Przygoda życia, której nie sposób zapomnieć!
Początki były super! Śnieg, mróz, wiatr i przepiękny ośnieżony Beskid Wyspowy. Do przepaka w Rabce Zaryte na 46 kilometrze, mimo bardzo ciężkich, stromych podejść i zbiegów biegło się fajnie! Sporo biegaczy, gdyż po tej samej trasie biegli zawodnicy ze 105 km, 64 i 45. Prawdziwa walka ze sobą, jak i z trasą zaczęła się od 46km. Po opuszczeniu Szkoły Podstawowej z Rabce Zaryte, w której znajdował się przepak i punkt żywieniowy zrobiło się ciemno! I ta świadomość, że teraz przede mną najdłuższy leśny odcinek w Gorcach, a na trasie liczącej jeszcze prawie 60km zostało już tylko kilkadziesiąt osób biegnących 105 km.

Gorce przywitały nas jeszcze większym mrozem, silniejszym wiatrem, oraz intensywnymi opadami śniegu! Niestety na zbiegu z Turbacza zacząłem tracić nogi!!!!! Na punkcie odżywczym w Obidowej na 76 km było już po nogach.
Została tylko głowa. Dodam tylko, że już miałem zrobione prawie 5000m w pionie!! Kolejne 13 km, to już była prawdziwa walka ze sobą! 8 godzin prawie sam w lesie w nocy, śnieg, mróz , wiatr, śnieżyca i szukanie cholernego skrętu we właściwą drogę na odcinku paru kilometrów zrobiły swoje! Niestety zaczęła siadać mi psycha!! Pierwszy raz czegoś takiego doświadczyłem!

Powrót na przepak w Radce - 89 kilomert, godzina ok 23:45
Już nie miałem ani nóg, ani głowy!  Na szczęście tutaj przydała się Wasza wiara we mnie! Wiedziałem, że muszę ukończyć ten bieg oraz, że najgorsze przede mną. Luboń Wielki i Szczebel w mroźną, zimową, śnieżną noc!
Musiałem dojść do siebie. Posiedziałem prawie godzinke, ciepła zupka, kawka, suche skarpety, kolejna warstwa ciuchów i w drogę, na ostatnie 16 km. Plan był prosty - dotrzeć w całości przed świtem do mety! Zdrowie i życie ważniejsze niż urwana z czasu jakiejś godziny czy dwóch!
Podejście pod Luboń Wielki Percią Borkowskiego - masakra! Na dodatek śnieg przysypał już oznaczenie trasy!! Zejście czerwonym szlakiem- tragedia! Pierwsza gleba, druga gleba, wolałem już na tyłku zjeżdżać niż schodzić!wtm1

Szczebel - teraz już tylko w dół czarnym szlakiem do Kasinki Małej! Masakrycznie strome zejście wyślizgane przez kilkaset osób, które już tamtędy "zbiegało" z krótszych dystansów! Kolejny upadek i kolejny i kolejny....... i od drzewa do drzewa! Istny horror! Uff... udało się! Pokonanie ostatniego kilometra zajęło mi 25 minut! I to w dół!! Teraz tylko bezpiecznie przejść po kamieniach przez górską rzeczkę. Niestety nie udało się! Poślizgnąłem się schodząc z ostatniego kamienia i jak długi sruuu... do potoku! Na szczęście tylko jedna noga wylądowała w lodowatej wodzie. Reszta cielska cudem pada już na brzeg! Spojrzałem na zegarek. Była 4:00 i zostało tylko 6 km do mety. Stwierdziłem, że muszę dotrzeć do mety przed piątą rano, żeby złamać 22 godziny. Ostatnie 15,5 km z Rabki do mety zajęło mi prawie 4 i pół godziny!!!

Nareszcie meta!!
Udało się!! Ukończyłem jedną z najtrudniejszych setek w Polsce!!
A w tych warunkach pogodowych, jakie mieliśmy, śmiem twierdzić , że najtrudniejszą!
105 km z przewyższeniem 6000m, 14 godzinna nocna walka, praktycznie samotna w śniegu, mrozie, wietrze i śnieżycy (najgorsze warunki były na Turbaczu) pokonałem w czasie 21 godzin 47 minut. Zajmując 33 miejsce na 88 osób, które wystartowały. 21 osób, czyli 1/4 zeszło z trasy i nie ukończyło biegu.
Na ostatnich kilometrach zemściłem sam na siebie i mówiłem, że już nigdy więcej czegoś takiego!! Ale.... wtedy już "nie miałem głowy", teraz stwierdzam, że czas na kolejne wyzwania!!
Przynajmniej będzie co wspominać!!! 

 

 

ostrobiec logo kolor

Napisz do nas

Szukaj na stronie

Copyright 2017
Ostrowieckie Stowarzyszenie Biegaczy "OstroBiec"
w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie treści oraz zdjęć bez zgody autora zabronione.

Realizacja Projektu: Ja Reks.